Sen o wolności
Rzucam precz słowo „muszę“- witaj wolna duszo
Robił będę co zechcę, już mnie nie przymuszą
Wypnę się na: należy, nie wolno, wypada
wydrę z piersi pokorę i wyrzucę gada
Zrobię to tylko, na co będę miał ochotę.
Powiem w twarz szefowi, wytknę mu głupotę
Arogancje wypomnę, powiem - "jesteś dupek"
Z rozdziawioną gębą stał będzie jak słupek.
Odwrócę się na pięcie i wyjdę gwizdając.
Nareszcie taki wolny jak ten z miedzy zając.
Zachłysnę się wolnością, twarz zwrócę do słońca
i wolnym już zostanę aż do życia końca.
Budzika głośny dzwonek przerywa sen błogi.
Do pracy śpieszyć muszę, tam czeka…szef drogi
Pozdrowić go serdecznie przy wejściu wypada,
uśmiechnąć też się muszę - choć nie lubię dziada
Po pracy trawnik skosić - muszę jak należy,
opróżnić myjnię z naczyń, garów i talerzy,
zakupy zrobić trzeba, pomóc muszę żonie
porządek zrobić wreszcie w garażu, na balkonie...
***
I jeszcze – to i owo należy i trzeba -
po dziurki mam już w nosie, lecz trzeba … dla chleba
Eryk Maver